• Nowa w Szwecji

Ponarzekajmy: 6 Rzeczy, Których Nie Lubię w Szwecji

Zwykle nie narzekam na Szwecję - wychodzę z założenia, że jestem tutaj gościem i w każdej chwili mogę stąd wyjechać, więc trochę nie wypada. Z reguły odnajduję się w tym kraju, chociaż czasem bywa ciężko, ale próbuję dostosować się do nowych, otaczających mnie realiów, a wszystkie negatywy traktuję jak osobliwości, na które nie mam wpływu. W ramach oswajania się z nimi, postanowiłam je spisać i krótko przeanalizować.



1. Zautomatyzowana uprzejmość

W Polsce od razu widać kiedy ktoś wstał lewą nogą albo kogoś po prostu nie lubi. Ale nie tutaj. Szwecja to oaza życzliwości i uprzejmości oraz... Poprawności pociągniętej czasem do granic absurdu. Szwedzi są zawsze mili i uśmiechnięci. Wizyta w urzędzie czy koleżeńskie small-talki to czysta przyjemność. Problem polega na tym, że mimo całej tej życzliwości, dalej nie masz zielonego pojęcia, czy uda Ci się załatwić swoją sprawy albo czy koledzy z pracy darzą Cię sympatią. Bywa też tak, że przemiła i uczynna pani urzędniczka, zaraz po Twoim odejściu, przeciągnie Twoją sprawę tylko po to, by ostatecznie wysłać Ci niezwykle uprzejmie napisaną decyzję odmowną, a kolega wbije Ci nóż w plecy, kiedy tylko się odwrócisz. Oczywiście nie dosłownie - to byłoby niepoprawne politycznie!

(Oczywiście, generalizuję - nie każdy Szwed zachowuje się tak samo i jestem pewna, że wiele osób ma całkiem odwrotne doświadczenia :) Zresztą, Szwecja to kraj tak multikulturowy, że bardzo możliwe jest nie mieć w codziennym życiu do czynienia z ani jednym pełnokrwistym Szwedem - co czwarty mieszkaniec Szwecji urodził się za granicą lub jest dzieckiem imigrantów.)



2. Jedzenie

Typowo szwedzka dieta jest bardzo ciężka: mocno węglowodanowa, tłusta i słona. Osobiście nie mam żadnego ulubionego szwedzkiego dania. Mimo ogromnego wyboru ekologicznych produktów, na sklepowych półkach ciągle znajduję masę chemii. Oprócz tego, Szwedzi uwielbiają słodycze, a cukier potrafią dodawać dosłownie do wszystkiego. Poważnie. Na przykład szwedzki chleb - nie dość, że jest średnio smaczny i, co gorsza, standardowo słodzony (a masło solone - WTF?), to jeszcze jest on niebotycznie drogi. Za bochenek najzwyklejszego chleba ze sklepowej półki trzeba zapłacić około 20 SEK (8 PLN). Jeśli masz na tyle szczęścia, że po drodze Ci do piekarni, to możesz wybrać tam w miarę zjadliwy chleb na zakwasie, który przynajmniej nie będzie kosmicznie słodki. Szkoda, że na widok ceny skwaśnieje Ci mina.



3. Szwedzkie problemy z alkoholem

Niekiedy wieczorami, podczas wybierania filmu na Netlixie, nabieram ochoty na wino. Wrzucam coś na siebie i szybkim krokiem pędzę do pustego kiosku za rogiem, w którym butelki z alkoholem piętrzą się na półkach. Szukam ulubionego wina i w końcu dostrzegam je blisko lodówki z piwem... Wtedy się budzę.

Systembolaget

W Szwecji mój sen musi pozostać w sferze marzeń - tutaj zakup alkoholu trzeba planować z wyprzedzeniem. Alkohol powyżej 3,5% kupić można wyłącznie w państwowej sieci sklepów Systembolaget. Sklepów tych w całej Szwecji jest... nieco ponad 400 i zwykle czynne są one od poniedziałku do piątku w godz. 10:00 - 19:00, a w sobotę od 10:00 do 15:00. Sieć sklepów monopolowych Systembolaget powstała w połowie ubiegłego stulecia w celu walki z... problemem alkoholizmu wśród Szwedów. Podobno pomogło - przynajmniej tak mówią statystyki. Mało tego - Szwedzi są z tego dumni, a narzekanie na system sprzedaży alkoholu jest tutaj bardzo niemile widziane.

To może na miasto?

W Szwecji nie poimprezujesz na mieście, no chyba, że po wypłacie. I to raz. Ceny drinków w lokalach są tutaj kilkukrotnie, a nawet kilkunastokrotnie wyższe, niż w Polsce. Szwedzi próbują radzić sobie ze swoim alkoholowym problemem jak mogą - latają na weekendy do Polski i jeżdżą na kryssning, czyli takie promowe imprezy w strefie wolnocłowej. Ostatnio, podczas pobytu w Gdańsku, piwo wypite w popularnej knajpie w centrum miasta było dla mnie największą atrakcją całego weekendu. Po pierwsze dlatego, że dawno tego nie robiłam, a po drugie dlatego, że owo piwo kosztowało mnie 9 PLN. Moja mina przy płaceniu rachunku musiała być bezcenna.



4. Hermetyczność szwedzkiego środowiska

Ten, kto próbował kiedyś zakręcić się w szwedzkim towarzystwie, na pewno wie, o czym mowa. W skrócie: jest to niemożliwe. No, chyba, że nie nosisz już żadnych widocznych śladów nieszwedzkości, z imieniem i nazwiskiem na pierwszym miejscu. W innym wypadku zawsze będziesz nieco z boku. W Szwecji zwykle jest tak, że Szwedzi trzymają się ze Szwedami, a imigranci z imigrantami. Wszystko to odbywa się w pełnej harmonii i życzliwej atmosferze, ale czasem wydaje się, że myśl o zaburzeniu tego ładu jest dla Szwedów nieakceptowalna, a efekt będzie porównywalny z efektem motyla - gdy ktoś zacznie, wszystko runie. Z jednej strony jest to trochę przykre, a z drugiej... W Szwecji jest cała masa ludzi z tylu ciekawych krajów świata, którzy bardzo chętnie się z Tobą zaprzyjaźnią! ;)



5. Brak leków w aptekach

Jesteś przeziębiony? Weź paracetamol i odpoczywaj. Skręciłeś nogę? Weź paracetamol i odpoczywaj. Masz zapalenie ucha? Zgadnij! ...Weź paracetamol i odpoczywaj! Alvedon, czyli najpopularniejszy szwedzki paracetamol, to lek na wszystko. Apteki tutaj świecą pustkami. Nie znajdziesz tu większości leków dostępnych w Polsce bez recepty, między innymi: leków antywirusowych z inozyną, furaginy na zapalenie dróg moczowych, leków z kodeiną i ketoprofenem na ból czy dekstrometorfanem na kaszel, a nawet produktów z popularnymi w Polsce ziołami, na przykład sensem. Bardzo mocno zawężony jest też wybór dermokosmetyków, więc osoby z przewlekłymi chorobami skóry są mocno ograniczone w leczeniu. Ponadto, chemioterapeutyki są tutaj klasyfikowane jako antybiotyki, przez co również ogranicza się ich używanie.



6. Znalezienie mieszkania to cud

Poszukiwania czterech kątów i dachu nad głową wyglądają niestety zupełnie inaczej niż w Polsce. Tutaj, ze względu na panujący od wielu lat kryzys mieszkaniowy, to rentierzy, spółdzielnie i deweloperzy są górą, gdyż mieszkań zwyczajnie jest w Szwecji zbyt mało. Jeśli już najmuje się lokal mieszkalny, to najlepiej jest go nająć od spółdzielni, która podlega pod obowiązujące w Szwecji prawo. Wyobraźcie sobie, że Szwedzi stoją w kolejkach do mieszkań i mało tego - zbierają za to punkty! Im dłużej się stoi, tym więcej punktów się ma. Przykładowo, w Malmö kilka spółdzielni połączyło się w "konsorcjum kolejkowe", do którego jest jedna kolejka, a "stanie" w niej kosztuje 350 koron rocznie. Obecnie w tej kolejce czeka już prawie... 100 tysięcy osób! Najem mieszkania prywatnego z kolei, to rozwiązanie dość ryzykowne, zwłaszcza w dużych miastach. Taka umowa najmu jest mocno niestabilna, a więc grożą nam nieregulowane podwyżki czynszu oraz wypowiedzenie umowy w każdej chwili.


A Wy?

Co byście dodali do tej listy?


Więcej pięknej Szwecji zobaczycie na moim Instagramie!

5,557 wyświetlenia

INSTAGRAM

FACEBOOK

BLOG: SZWECJA, SKANDYNAWIA, EMIGRACJA, HYGGE, LAGOM, MALMÖ, MALMO, MALMOE, SKÅNE, SKANE, SKANIA, ZWIEDZANIE, CO ZOBACZYĆ W MALMO, ZWIEDZANIE MALMO, ATRAKCJE MALMO