INSTAGRAM

FACEBOOK

BLOG: SZWECJA, SKANDYNAWIA, EMIGRACJA, HYGGE, LAGOM, MALMÖ, MALMO, MALMOE, SKÅNE, SKANE, SKANIA, ZWIEDZANIE, CO ZOBACZYĆ W MALMO, ZWIEDZANIE MALMO, ATRAKCJE MALMO

  • Nowa w Szwecji

5 popularnych mitów o Szwecji i Szwedach - prawdziwe czy nie?

Ostatnio poprosiłam Was o przytoczenie najpopularniejszych według Was mitów o Szwecji i Szwedach - odpowiedzi było dużo, więc wyciągnęłam z nich pięć najciekawszych i najczęściej wspominanych. Które z nich są Wam najbliższe?


1. "Szwedzi są chłodni i niesympatyczni"

...a w zasadzie są jak dementorzy - gdy zbliża się do Ciebie Szwed, powietrze robi się zimne, szron pokrywa wszystko dookoła, a Twoja dusza zaczyna wydzierać się na zewnątrz ciała - to w zupełności tłumaczyłoby skandynawski klimat i pogodę. Ale nie - to nieprawda! Dwa słowa, które kojarzą mi się z typowo szwedzkimi zachowaniami to: dystans i szacunek. Szwedzi trzymają adekwatny dystans do wszystkiego - do nowo poznanych osób i do starych znajomych, do życia zawodowego i do życia prywatnego, do polityki i do rodziny królewskiej, a nawet do własnej narodowości. Wynika on z tej z drugiej rzeczy - szacunku do innych osób, do ich czasu, przestrzeni osobistej, uczuć oraz w końcu z szacunku do siebie samego. Zapewniam Was, że w Szwecji nikt nie rzuci się szczupakiem, by otworzyć przed Wami drzwi, pomóc z zakupowymi siatami, ustąpić Wam miejsca - o ile o to nie poprosicie. Nikt nie będzie tutaj zakładał z góry, że z jakichkolwiek domniemanych przyczyn jesteście słabsi czy nieporadni. Ale jedno jest pewne - jeśli o pomoc się poprosi, dostanie się najlepszy "serwis", jakiego można spodziewać się na całej kuli ziemskiej - z uśmiechem od ucha do ucha, pełnym zaangażowaniem i największą życzliwością. I chociażby Szwed uważał Cię za prawdziwego palanta, chociażby nienawidził Twojej narodowości, orientacji seksualnej czy koloru Twojej kurtki - z pewnością nie da tego po sobie poznać. Ale to już zupełnie inny temat.


2. "Szwecja to już kraj muzułmański, strach chodzić po ulicach"

...biegają po nich dżihadzkie bojówki z bombami i terroryzują wszystkich, a zwłaszcza kobiety, którym widać stawy skokowe. To mój ulubiony mit. Powiem tak: jestem osobą, która sporo podróżuje od 20 lat. Byłam w większości europejskich stolic, a ze względu na hobby, jakim jest nurkowanie, sporo czasu spędziłam w krajach arabskich. Znam tę kulturę, znam zachowania muzułmanów i wydaje mi się, że wiem, z czego wynikają. Nie będę tutaj rozwodzić się nad zasadnością ich wzmożonego napływu do "chrześcijańskiej części" Europy, ale jako osoba, która mieszka obecnie w podobno "nieszwedzkim już, wyklętym i muzułmańskim mieście", jakim jest Malmö, odniosę się do faktów. Fakty są takie, że w każdym dużym mieście na świecie te "złe rzeczy" dzieją się częściej i jest to kwestia statystyki. W każdym dużym mieście są też dzielnice lepsze i są te gorsze - tam przestępczość jest większa (przez rok mieszkałam na Pradze Południe - dobrze, że nie na Pradze Północ, prawda?). Ale jeśli byliście tutaj, mieszkacie tutaj albo kiedyś traficie na ulice Malmö, to wystarczy się rozejrzeć dookoła. Łatwo stwierdzicie, że Malmö jest zdecydowanie bardziej "szwedzkie", niż Berlin jest "niemiecki", Paryż "francuski", a Londyn "angielski". I nie spotka Was tutaj nic ponad to, co może spotkać Was w innych europejskich miastach. Więcej o bezpieczeństwie w Malmö pisałam tutaj.


3. "W Szwecji odbiera się rodzicom dzieci zupełnie bez powodu"

...a zwłaszcza dzieci imigrantów, bo prawo w Szwecji jest skonstruowane tak, aby było to prostsze. Naprawdę - słyszałam na własne uszy takie absurdalne stwierdzenia. W większej mierze wywodzą się one z wniosków nieuważnych widzów polsko-szwedzkiego filmu "Obce niebo" (2015). Uważny widz tego filmu z pewnością stwierdził, że opieka społeczna, mimo fałszywego zgłoszenia córki głównych bohaterów, miała całą masę powodów, aby zakwestionować prawidłowość relacji w tej rodzinie. Osobiście, w Polsce trochę zajmowałam się prawem rodzinnym i z tego, co widzę i słyszę, to w Szwecji ta materia jest zdecydowanie bardziej nastawiona na dobro dziecka, niż ma to miejsce w Polsce. Oczywiście, tragiczne sytuacje bez wyjścia i błędy zdarzają się wszędzie, ale straszenie ludzi "zabieraniem dzieci za byle co, a zwłaszcza imigrantom", jest naprawdę nie na miejscu. Faktem jest natomiast to, że w Szwecji nieakceptowalne są wszelkie formy agresji wobec dziecka: od klapsa w pupę, przez szarpanie aż po krzyk i agresję werbalną. Takie zachowanie opiekuna może nie tylko spotkać się ze społecznym ostracyzmem, ale też skończyć się problemami natury prawnej.


4. "Szwedzi są (zbyt) tolerancyjni i otwarci na inność"

Szwecja od wielu lat przyjmuje ogromne ilości imigrantów. Duże szwedzkie miasta to prawdziwe multikulturowe tygle - przykładowo, w Malmö więcej niż połowa mieszkańców ma co najmniej jednego rodzica pochodzącego zza granicy. Każdy imigrant ma tutaj prawo do praktykowania własnych zwyczajów i tradycji (o ile nie narusza to szwedzkiego prawa i ładu społecznego), a także do używania i nauki własnego języka (tak, szwedzkie państwo zapewnia każdemu szkolnemu dziecku naukę języka ojczystego, zaś przy załatwianiu różnych spraw urzędowych zapewnia pomoc tłumacza). Szwedzka kultura tolerancji dla odmienności, w dużej mierze wywodząca się z dogmatów i tradycji kościoła protestanckiego, daje ludziom naprawdę sporą swobodę stylu życia oraz indywidualności. Sztokholmskie przedszkole Egalia promuje nawet nieokreślanie płci dzieci, dopóki same świadomie tego nie zrobią, a w szwedzkiej publicystyce coraz częściej zaczyna pojawiać się neutralny płciowo zaimek "hen". Związki partnerskie i małżeństwa, również te jednopłciowe, mogą zarówno adoptować dzieci, jak i mieć je w drodze refundowanego przez państwo zapłodnienia in vitro. Kobiety posiadają prawo do aborcji na życzenie z ograniczeniami wynikającymi z zaawansowania ciąży oraz stanu zdrowia matki. Szwedzi wydają się nie mieć tematów tabu, otwarcie mówi się o seksie, chodzeniu do toalety czy rodzinach patchworkowych (tutaj normalnym jest posiadanie tzw. "plastikowych rodziców"). Sama jako bajki na dobranoc czytam mojej Zośce "Książkę o kupie" oraz "Książkę o śmierci" (już mam trochę dosyć cowieczornego "Mama, dzisiaj o kupie i księżniczkach, które umarły!", ale nie wiem czy to nie lepsze niż następne z tej serii "Książka o pisiach" i "Książka o siurkach"...). Oczywiście, tego typu otwartość to indywidualne uwarunkowanie każdego Szweda, ale wyraźnie widać tutaj tendencję do zanikania takich rzeczy jak odmienność, wstyd czy pruderia.


5. "Szwedzi nie potrafią być w związkach"

"...Szwedziuchy do związków = big no. Chyba zbyt serio sobie wzięli do serca równouprawnienie. Brak dżentelmenów. Zimni, zakochani w sobie" - napisała mi w komentarzu @starapannazkotem_pl. Sama jestem w związku ze Szwedem i w zupełności rozumiem dlaczego tak napisała. Ba, nawet postarałam się zrozumieć jaki mechanizm może za tym stać i co się okazuje? Że to po części sprawka... Szwedek! Szwecja to zalążek i ostoja feminizmu - ruchy feministyczne trzęsą krajem od wielu lat i wiele szwedzkich dziewcząt, od dziecka wychowywanych w oparach równouprawnienia płci, wyrasta na, jak to mój Szwed mawia, "feminazistki". Cała reszta to silne kobiety, które walczą i egzekwują swoje prawa, ale przyjmują na klaty również wszystkie "niedogodności" związane z równouprawnieniem (potocznie mówiąc: ich feminizm nie kończy się wtedy, gdy trzeba wnieść lodówkę na trzecie piętro - wtedy dzwonią po koleżanki). I tak oto w szwedzkich relacjach nie ma miejsca na otwieranie drzwi, płacenie za kolacje i drinki, noszenie toreb i torebek*, kupowanie kwiatów, przepuszczanie w kolejce, ustępowanie miejsca, całowanie rączek i wiele innych rzeczy, które wielu z nas kojarzą się z... romantyzmem. Brak tutaj etosu kruchej księżniczki chronionej do końca życia przez walecznego rycerza. Związek opiera się na partnerstwie, życzliwości oraz szacunku do drugiego człowieka i jego indywidualności. "Mieszkanie ze Szwedką to trochę jak posiadanie współlokatora. Szwedzi nie są w domu rodzinnym uczeni pełnienia ról społecznych, a zwłaszcza tych wynikających z różnic płci, bo te role się zacierają. Przykładowe sprzątanie, gotowanie i pranie to nie są rzeczy, które z założenia wykonują szwedzkie kobiety - te czynności wymagają ustalenia domowego grafiku." - mówi mój osobisty Szwed. "Zafundowanie romantycznej kolacji, kupienie kwiatów, przepuszczanie w drzwiach - to brzmi jak rzeczy, za które standardowa Szwedka mogłaby się nawet... obrazić." - dodaje. No i masz, babo, placek.


*Krótka o Szwedach anegdota:

Zwykle bardzo duże zakupy robimy przez Internet - następnego dnia ktoś je nam przywozi, a usługa obejmuje wniesienie zakupów za próg mieszkania. Pewnego razu z naszymi zakupami przyjechała wielkim busem taka nieduża pani około czterdziestki. I tachała te dziesięć ogromnych toreb z busa na półpiętro. Mój Szwed stał w progu i patrzył czy w przytachanych siatach wszystko się zgadza, a ja obserwowałam sytuację zafascynowana. Nieduża pani zrobiła pięć rundek wte i wewte po schodach, po jednej torbie w każdej ręce, na koniec oboje ze Szwedem wymienili się życzliwymi uśmiechami i uprzejmym "tack, hej då!". Bardzo symboliczne doświadczenie!

Macie inne spostrzeżenia? Koniecznie dajcie znać!

3,980 wyświetlenia